Historia zespołu
HISTORIA
ROZSZERZONA
HISTORIA UPADKÓW, KLĘSK I NIEPOWODZEŃ
Było ich trzech: Rafał, Piotrek i Krzysiek. Jak już postanowili
ze chcą założyć kapelę to minęło kawałek czasu zanim zakupili
perkusje dla Piotrka i bas dla Rafała. Zaraz potem Krzysztof
kupił gitarę. Wszystko po najniższej cenie: perkusja- polmuz,
bas- strugany, elektryk- muzima (rzeczy tak stare ze nikt dokładnie
nie wie ile maja lat)
Pierwsza ich siedziba znajdowała się w garażu z metalowymi drzwiami
pod blokiem. Mało atrakcyjne miejsce, ale Grzegorz (pan który
nie dość, że potrafił grac na gitarze to jeszcze miał majoneza-
pełen szpan) tylko takim dysponował.
Pozdrawiam Grześka.
Następnie poznali Szymona, który tez miał garaż tylko ze cały
metalowy. Miał jednak ten plus ze nie był pod blokiem. No i
Szymon fajnie śpiewał i grał tylko nie z chłopakami. A jak już
to robił to pijany z menelami grubo po dwudziestej drugiej.
Tak wiec wyrzuciła ich stamtąd policja. Za to Szymon nauczył
czegoś tam Piotrka i za to pozdrawiam cię Szymonie.
Następnie we wiosce, co to zabita jest i porośnięta krzakami
w małej budce ulokowano perkusje i piecyk Artura (ich bliski
kumpel co często przychodził sobie pograć) ale było to tak daleko
i tak zimno się szło bo to zima była śnieżna i wietrzysta, że
się grac odechciało tym bardziej ze się piecyk spalił to i nawet
nie było na czym grać. Pozdrawiam dziką przyrodę.
Wiosną pojawiła się rewolucyjna myśl żeby ulokować się u Krzysztofa
babci na strychu. Babcia mieszkała w piwnicy 2 piętra niżej
wiec nie miała nic przeciwko a gdyby miała to i tak nie weszłaby
na górę. Za to wujek Krzyska nas rozpił i w ogóle daleko było
na wygodę, piecyka ciągle nie było, szło lato i Krzysiek zaczął
mieszkać pod tonem i nocować na dworcu i klatkach schodowych.
Ale jakoś szło. Niestety później okoliczności się zmieniły i
Krzysiek nie mógł już tam mieszkać, więc i cała reszta tez musiała
się wynieść. Pozdrawiamy hurtownie alkoholi na wygodzie.
Następnie drogą obopólnych interesów przenieśli się do Starosielc.
Chłopiec, który tam mieszkał miał postępowych rodziców i szopkę
za domem. Michał chciał się nauczyć grac na perkusji a chłopcy
mieli miejsce pod nosem. I znów wydawało się ze chwycili Boga
za nogi. I może tak było. Dżemowali sobie z Arturem wspomnianym
wyżej i Karolem, który wzbogacił miejsce o piękny duży piec.
Znaleźli sobie też chłopcy talent gitarowy w postaci Maćka.
Jednak znalezisko nie miało ochoty na stałe próby i jakieś powinności,
bo miało w sobie dość duży pierwiastek menelowy i inne też.
Pod koniec nawet był grafik prób. Jednak w miarę, kiedy umiejętności
gry Michała rosły a potrzeby zespołu bardziej konkretne np.
stałe próby, szala wspólnych interesów zaczęła się kołysać.
Obie strony zaczęły wchodzić sobie w drogę i wkrótce doszło
do braku miłości. Zespól właśnie, co ułożył pierwszą piosenkę
i spotkał cudownego gitarzystę- Błażeja, kiedy trzeba było odejść.
To była zima. Trzymaj się Michał
No to powieźli chłopcy sprzęt do Błażeja, bo na początku jego
mama pozwalała na granie w piwnicy pod domem. Jednak to był
błąd bo tak na prawdę mu nie pozwalała. Błażej twierdził ze
bardzo chce grac a chłopcom świetnie się z nim współpracowało.
Jednak to oni znaleźli piękne miejsce do grania na poważnie
w klubie osiedlowym. A Błażej, który jako jedyny miał duży ładny
piec, nie mógł go wziąć bo mu mama nie pozwalała. Trudno. Chłopcy
poradzili sobie i sami pożyczyli piec dla Błażeja. Zaczęli na
poważnie przygotowywać się do konkursu. Zaprosili Pawła, który
śpiewał i grał jako solista w MUFLON DUB SOND SYSTEM. Było cudownie.
I byłoby jeszcze lepiej gdyby nie to, że w dniu, w którym mieli
nagrać ostatnie 2 kawałki (bo jeden już był nagrany) na demo
do konkursu Błażej stwierdził ze mu mama nie pozwala grac w
kapeli. Błażeja nie pozdrawiam. Potem bywały nieporozumienia
z kapelą która pierwotnie tam grała. A potem sie zakuplowano
ze sobą. Pozdrawiam Apokatastasis. Długo jednak nie trwała rozpacz
bo zaraz zwerbowano pana Karola, nawiązano bliższe stosunki
personalne niż tylko "cześć". I jak na razie wszystko
idzie wyśmienicie. Praca nad demem wrzała. Ostatniego dnia maja
było gotowe, potem minęło troche czasu i uległo całkowitej kasacji
bobo uznano ze "to nie to". I tak zaczeto (juz bez
pospiechu) znowu wszystko od poczatku.
Ciąg dalszy nastąpi. O wszystkich porażkach, upadkach i klęskach
poinformuje również bez emocji, bo poza przekleństwami nie było
by tutaj treści.
Pozdrawiam wszystkich, co szczęścia nie mają.
POWRÓT